14.11.2008
Wizerunek może mieć nie tylko polityk albo partia polityczna, ale także cały naród, cały kraj. Wtedy do głosu dochodzą stereotypy: cechy przypisywane danemu krajowi czy jego mieszkańcom przez innych, na ogół niezbyt pochlebne.
W lipcu 2008 roku 34 procent Polaków uważało, że wpływ Stanów Zjednoczonych na świat jest negatywny, a przeciwnego zdania było 25 procent. 74 procent twierdziło, że USA naduzywaja siły, aby podporządkować sobie Polskę, 9 procent - że postępują uczciwie, a 17 procent nie miało zdania. “Wizerunek USA w Polsce systematycznie się pogarsza” - komentuje te badania Gazeta Wyborcza*.
Rządy starają się kształtować wizerunek swojego kraju, przekazać jego pozytywny obraz. Służą do tego działania polityczne, dyplomatyczne, gospodarcze, kulturalne. “… film może być najskuteczniejszym ambasadorem kraju na świecie” - stwierdza reżyser Władysław Pasikowski**. Państwo może być sponsorem imprez kulturalnych w innych krajach, dofinansowywać tłumaczenie i wydawanie za granicą książek napisanych przez rodzimych autorów.
Wizerunek kraju kształtują nie tylko działania rządu, ale także osiągnięcia jego mieszkańców - sportowców, pisarzy, aktorów.
Przypisy
*Sondaż CBOS, za: WBS, Kiepski image USA, Gazeta Wyborcza, 16 września 2008.
**Donata Subbotko, Pasikowski: Jestem dowodem istnienia cenzury w Polsce, Wyborcza.pl, 11 listopada 2008.
Bez komentarzy |
Polityka | Otagowane: marketing polityczny, Stany Zjednoczone, USA, wizerunek, Władysław Pasikowski |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
11.11.2008
Pisząc o Internecie, czy to dokumentację programu, artykuł do gazety czy pracę naukową nieuchronnie natyka się na problem dołączenia do tekstu części lub całości obrazu pokazywanego na ekranie komputera. Najczęściej jest to strona internetowa: cały ekran, jego część (na przykład baner reklamowy), a nawet cała strona. Dokonywane jest to przez stworzenie zrzutu ekranu (screenshot).
W Microsoft Windows możliwe jest to przez naciśnięcie klawisza PrintScreen (dla całego ekranu) lub kombinacji klawiszy Alt+PrintScreen (aktywne okno). Zrzut ekranu umieszczany jest w pamięci podręcznej, skąd można go wkleić choćby do programu Paint i zapisać (najlepiej w formacie PNG).
Jednak ta standardowa dla Windows procedura nie pozwala w prosty sposób zapisać zawartości okna przeglądarki dłuższej niż jeden ekran (a spora część projektantów stron internetowych ma skłonność do tworzenia naprawdę długich stron), czyli odpowiednika zdjęcia panoramicznego*. Dlatego też powstało wiele programów użytkowych, które rozwiązują ten problem. Wiele z nich to programy shareware, płatne. Ale także darmowe - takie jak WebShot.

Zrzut zawartości okna
Program WebShot pozwala na tworzenie takich właśnie zrzutów ekranu, w tym szczególnie zawartości całego okna przeglądarki, łącznie z częścią niewidoczną w danej chwili na ekranie. Można je zapisać w formatach JPG, GIF, PNG i BMP.
*Można to uczynić robiąc zrzuty z kolejnych ekranów i łącząc je ze sobą w programie graficznym.
Bez komentarzy |
Praca naukowa | Otagowane: okno przeglądarki, WebShot, zrzut ekranu |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
10.11.2008
„Tam zaufanie jest wyższe i służy temu między innymi długa kampania wyborcza, która jest czymś więcej niż tylko prezentacją poglądów kandydatów. Oni przez dwa lata jeżdżą po kraju, ściskają ręce tysiącom ludzi w małych miasteczkach, w wielkich metropoliach, wchodzą do ich salonów, siadają przy stole i rozmawiają.” – mówi o kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych socjolog Piotr Sztompka w wywiadzie dla dziennika „Polska”.
Po to „…by wytworzyć ten najsilniejszy element zaufania, który wynika z bezpośredniego kontaktu. Profesor Zbigniew Brzeziński powiedział, że już przy pierwszym spotkaniu z Barackiem Obamą wiedział, iż to ktoś nieprzeciętny. Pod tym względem kampania amerykańska jest unikalna. Nigdzie na świecie kandydaci nie spędzają tyle czasu w terenie, by pokazać, kim naprawdę są. Można kłamać przy pomocy technik telewizyjnych, obraz i słowo można montować, ale gdy stoi się twarzą w twarz albo na trybunie, tego nie da się zrobić. Wtedy trzeba być kimś”.
Piotr Sztompka wskazuje na znaczenie bezpośredniego kontaktu, podróży po kraju i uścisku dłoni wyborcy. Ilu jednak wyborców ma szansę w ten sposób spotkać się z kandydatem? Ilu da się tym przekonać, wliczając w to nawet tych, których przekonają przekonani?
We współczesnych kampaniach wyborczych w dużych państwach liczy się przede wszystkim kontakt pośredni, przez środki masowego przekazu. W Stanach Zjednoczonych także przez rzesze wolontariuszy, osobiście lub telefonicznie przekonujących wyborców.
Z drugiej strony - kto wie, ile z tych kilku procent głosów, które dały mu zwycięstwo, Barrack Obama zyskał dzięki zyskaniu zaufania swoją osobą: w spotkaniu, przemówieniu lokalnym, uścisku dłoni?
Źródło: Musimy nauczyć naszych polityków walczyć fair play, z Piotrem Sztomką rozmawia Monika Libicka, Polska, 10 listopada 2008.
Bez komentarzy |
Polityka | Otagowane: Barrack Obama, kampania wyborcza, Stany Zjednoczone, uścisk dłoni |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
06.11.2008
Wybór Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych był jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w historii Internetu. Amerykański wieczór wyborczy śledziły na portalach miliony osób.
Tuż po tym, jak okazało się, że kandydat Demokratów wygrał wybory, użytkownicy sieci zaczęli przesyłać i umieszczać na serwerach miliony zdjęć, filmów i spisanych wrażeń. Zanotowano także zwiększoną aktywność na portalach społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter.
W Internecie ukazały się nie tylko zdjęcia czy nagrania z parku Granta w Chicago, gdzie Obama świętował zwycięstwo, ale także ze spontanicznych spotkań jego zwolenników w Stanach Zjednoczonych i za granicą. Po sieci krążą tysiące filmów, na których widać wybuch radości wyborców Obamy, owacje czy spontaniczne tańce i okrzyki. Uaktywniły się także awatary - postaci z wirtualnego świata Second Life, którymi sterują użytkownicy Internetu z całego świata.
Internet był już w czasie kampanii ważnym orężem Baracka Obamy. Pojawiają się liczne głosy, że także dzięki globalnej sieci kandydat Demokratów wygrał tak zdecydowanie.
Źródło: Wybór Obamy był ważnym wydarzeniem w historii Internetu, strona Programu Trzeciego Polskiego Radia, 6 listopada 2008, za: IAR.
Bez komentarzy |
Polityka | Otagowane: Barrack Obama, Stany Zjednoczone, wybory |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
10.10.2008
Telewizyjne debaty kandydatów są kluczowym elementem każdej kampanii politycznej. Świadczy o tym ich ogromna popularność, zainteresowanie wśród wyborców i dziennikarzy.
7 września drugą debatę między kandydatami do fotela prezydenckiego w kampanii 2008 roku obejrzało 63,23 miliona Amerykanów (nie licząc odbiorców z Internetu i telewizji PBS) - według danych Nielsen Research. przed telewizorem zasiadł niemal co piąty mieszkaniec Stanów Zjednoczonych.
Dla porównania - pierwszą debatę 23 września - 52,42 miliona, a debatę między kandydatami na wiceprezydenta - aż 69,99 miliona.
Stany Zjednoczone mają oczywiście o wiele więcej mieszkańców - 297 milionów mieszkańców, a Polska - nieco ponad 38 milionów, więc 7,8 raza mniej. Gdyby więc taka odbyła się w polskiej telewizji, to zainteresowałaby blisko 8 milionów odbiorców. Ilu z nich przekonała…?
Źródło: 63.23 Million Watch Debate, IMDb.com, 9 października 2008.
Bez komentarzy |
Polityka | Otagowane: debata telewizyjna, kampania wyborcza, Stany Zjednoczone |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
09.10.2008
“Im bardziej na co dzień przywódcy nie mają nam do zakomunikowania niczego ważnego, tym częściej komunikują nam rzeczy coraz błahsze w uroczystej formie. Kolejnym dowodem jest wtorkowe orędzie prezydenta. Jeśli chcieć wypreparować zeń jakieś przesłanie, to przyznać trzeba, że jest ono błahe” - pisze w Dzienniku Jan Rokita. A dalej:
“Nie trzeba być wielkim analitykiem, by dostrzec, iż tworzona jest dziś nowa wersja ideologicznego paliwa pod wybory prezydenckie. A orędzie jest tylko - jak w teatrze - jedną z pierwszych prób przed właściwym występem”.
Jan Rokita, tu występujący w roli już nie czynnego polityka z PO, ale komentatora Dziennika, ocenia orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 7 października 2008 roku, dotyczące służby zdrowia i jej prywatyzacji.
Jest to klasyczna wypowiedź autorytetu, znanej w polityce osoby, w postaci felietonu pełnego efektownych metafor, jak choćby ta o “ideologicznym paliwie”.
Źródło: Jan Rokita, Zła polityka rodzi jeszcze gorszą, Dziennik, 9 października 2008.
Bez komentarzy |
Polityka | Otagowane: autorytet, ideologiczne paliwo, Jan Rokita, Lech Kaczyński, orędzie prezydenta |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski
01.10.2008
„Nowe media* są nie tylko mediami technicznymi, są także mediami masowymi. Z ich pojawieniem się, ekspansją i dominacją wiąże się analogiczny (nierzadko utożsamiany) proces ekspandowania kultury nazywanej masową” – wskazuje Andrzej Mencwel. I dalej:
„Kultura masowa nie jest jednak tylko kulturą wielkich ilości (wielkich aglomeracji, wielkich audytoriów, wielkich nakładów) – jest także kulturą własnej jakości. Jakość ta, najkrócej i w zgodzie z diagnozami klasycznymi ją określając (od Jose Ortegi y Basseta poczynając), polega na tym, że pospolitość nie jest jej przywarą – jest jej prawem.
Kulturą masową nie sterują żadne autorytety kulturalne i religijne, żadne tez władze polityczne czy ekonomiczne – sterują nią masy, które pospolitość przyjęły i uznały jej wyłączność. Ekspandowanie tej kultury nie oznacza tylko jej społecznie przestrzennego rozrostu – oznacza także zacieranie, a może i zatarcie fundamentalnych różnic typów kultury: kultury wysokiej i niskiej, elitarnej i popularnej, kanonicznej i homogenicznej.”
*Jako „nowe media” Mencwel rozumie film, radio, telewizję, wideo; nie umieszcza wśród nich Internetu, choć zajmuje się także nim w swym dziele.
Źródło: Andrzej Mencwel, Wyobraźnia antropologiczna, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006, strony 309-310.
Bez komentarzy |
Społeczeństwo | Otagowane: kultura moaswa, nowe media |
Odnośnik
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski