„…Powstanie tego gospodarczego wielobiegunowego świata zauważono i komentowano już wielokrotnie. Ale świat zmienił się jeszcze pod jednym względem, który wiele ma wspólnego z charakterem dzisiejszych stosunków międzynarodowych. Jeśli przyjrzymy się tej części świata, która rozciąga się od Afryki Północnej przez Środkowy Wschód*, Zatokę Perską, Azję Centralną i Afrykę subsaharyjską aż po granice subkontynentu indyjskiego, zobaczymy świat inny od tego, o którym uczą na zajęciach z teorii stosunków międzynarodowych lub który był światem charakterystycznym dla XX wieku.
Tamten świat był zdominowany przez silne, scentralizowane państwa, a polityka międzynarodowa była opowieścią o ich interakcji – imperialnej Japonii, nazistowskich Niemiec, było ZSRR i tak dalej.
Dzisiejszy świat międzynarodowy tym się wyróżnia, że nie dominują w nim silne państwa, lecz te słabe i czasami chylące się ku upadkowi, gdzie zwykłe instrumenty władzy, zwłaszcza wojsko, nie funkcjonują najlepiej.
Cechy wyróżniającego tego rodzaju słabe państwo zostały wyodrębnione przez Henry’ego Kissingera po wojnie w Libanie w 2006 roku. Stwierdził on, że Hezbollah jest w gruncie rzeczy metastazą wzoru Al-Kaidy, działa otwarcie jako państwo w państwie, jednostka niepaństwowa na gruncie państwa, obdarzona wszystkimi jego atrybutami i wspierana przez główne potęgi regionalne. To nowe zjawisko w stosunkach międzynarodowych.
Niestety, nie jest to ani zjawisko po prostu nowe, ani charakterystyczne wyłącznie dla Libanu. Spotykamy je w wielu państwach świata. Dlaczego ów świat słabych państw istnieje? Myślę, że ma na to wpływ wiele różnorodnych czynników. Po pierwsze, wraz z rozwojem świata następuje mobilizacja nowych aktorów społecznych i nowych grup dotąd wyłączonych ze sprawowania władzy – jak szyici w Libanie. Zjawisko to rozprzestrzenia się także na nasz kontynent.
Straszliwe zamieszanie, jakie zapanowało w Andach w Ameryce Łacińskiej, spowodował fakt, iż wielu ludzi miejscowego pochodzenia krajach takich jak Boliwia i Ekwador było w dużym stopniu odciętych od władzy, teraz zaś domagają się udziału w niej, destabilizując tamtejsze instytucje demokratyczne” – stwierdza Francis Fukuyama, amerykański politolog i filozof, twórca słynnej koncepcji końca historii. A nieco dalej:
„Próbujemy użyć w świecie słabych państw twardej siły militarnej, instrumentu charakterystycznego dla dwudziestowiecznego świata wielkich potęg oraz scentralizowanych państw i zupełnie się on nie sprawdza”, tłumacząc dlaczego Stany Zjednoczone, pierwsza potęga wojskowa świata, nie mogą spacyfikować Iraku.
Źródło: Francis Fukuyama, Epoka słabych państw, Dziennik, 16 sierpnia 2008.
* prawdopodobnie chodziło jednak o Bliski Wschód (Middle East), który leży właśnie pomiędzy Afryką Północną a rejonem Zatoki Perskiej.
Zobacz też: Słabe państwa Fukujamy.