Twarda i miękka siła

„Każdy amerykański prezydent ma wybór. Może uciec się do użycia przemocy, a więc sięgnąć po hard power aby przeforsować interesy Ameryki. Ale może też inwestować pieniądze, oddziaływać swoim wizerunkiem – nazywam to wykorzystywaniem soft power, postawieniem na siłę przyciągania wartości kulturowych, jakie usposabiają USA. Nigdy jednak nie twierdziłem, że wojsko, służby specjalne czy sankcje gospodarcze, a więc cały ten arsenał hard power w rękach supermocarstwa, dałoby się w pełni zastąpić. Chodzi o znalezienie złotego środka między twardymi i miękkimi metodami” twierdzi amerykański politolog i polityk Joseph Nye. I dodaje:

„Amerykańskie siły zbrojne latami były nieodzowne do tego, aby przystopować Sowietów i ich ekspansję. Ale to przede wszystkim atrakcyjność zachodnich wartości zatopiła system komunistyczny i przedziurawiła żelazną kurtynę”.

Jakie są źródła soft power? „Po pierwsze kultura danego kraju. W przypadku Ameryki sięga ona od Uniwersytetu Harvarda po Hollywood. Po drugie ideały polityczne, które dla innych krajów mogą być bardzo atrakcyjne: od demokracji poprzez wolność słowa aż po równość szans. A po trzecie legitymizacja polityki zagranicznej, czyli takie działania, które mogą być postrzegane przez narody jako stosowne reprezentowanie ich interesów”.

Niewiele jest krajów, które – poza USA – realnie mogą stosować <soft power. Ale to nie znaczy, że inne też nie mogą zawalczyć o serca i umysły, jak to zwano w czasach wojny wietnamskiej. Nazwy się zmieniają, ale przesłanie pozostanie: trwała zmiana nie rodzi się na mogiłach i wśród ruin. Choć czasem bez nich nie może się obejść.

Źródło: Złoty środek, z Josephem Nyem rozmawiają Gabor Steingart i Gregor Peter Schmitz, Forum, 14 września 2009, przedruk z: Der Spiegel, 17 sierpnia 2009.

Dodaj komentarz