“Wzrost gospodarczy od pewnego poziomu jest niebezpieczny, a jeśli chcemy wzorować się na najszczęśliwszych krajach świata, spójrzmy na Karaiby” – przekonuje profesor Herman Daly, profesor z Uniwersytetu Maryland i były ekonomista Banku Światowego, autor wstępu do raportu o HPI.
Happy Planet Index (HPI) czyli Indeks Szczęśliwej Planety – to przygotowany przez New Economic Foundation pierwszy ranking szczęśliwości, który odrzuca kryteria wzrostu gospodarczego czy dochodu na mieszkańca. Jego druga edycja z 2009 roku obejmuje dane z 143 krajów, w których w sumie mieszka 99 procent ludności świata.
HPI bierze pod uwagę długość życia – z założeniem, że mówi ona dużo o opiece zdrowotnej i warunkach bytu w danym kraju, to, czy mieszkańcy sami czują się szczęśliwi, oraz to, ile osiągnięcie dobrego wyniku w dwóch pierwszych kryteriach kosztuje środowisko.
„Ranking ma się nijak do politycznej sytuacji poszczególnych krajów. Palestyna stoi w nim wyżej niż Izrael, mimo że Palestyńczycy wiodą żywot mniej szczęśliwy. To samo z Rosją – w ostatniej dekadzie odnotowała wzrost w rankingu HPI, a jednocześnie zaostrzył się tam reżim polityczny” – mówi Herman Daly w wywiadzie Joanny Woźniczko-Czeczott.
Pierwsza dziesiątka krajów w rankingu HPI to: Kostaryka, Dominikana, Jamajka, Gwatemala, Wietnam, Kolumbia, Kuba, Salwador, Brazylia i Honduras. Polska jest na 77 miejscu. Na ostatnim – Zimbabwe. Wysoko stoją kraje Ameryki Łacińskiej, na ostatnich miejscach wiele jest krajów kraje Czarnej Afryki, ale także… Luksemburg i Estonia.
„Spędziłem trochę czasu w Brazylii. Kto wie, może ma to coś wspólnego z kulturą dbania o wspólnotę, może ze słońcem i z plażami? Jest tam wspaniałe naturalne piękno” – odpowiada Herman Daly na pytanie o to, dlaczego Ameryka Łacińska w ogóle jest w czołówce HPI.
„…wzrost gospodarczy powinien oznaczać środek do zapewnienia większej satysfakcji z życia, a co za tym idzie – szczęścia. Ale ponieważ satysfakcja i szczęście zawsze były trudne do zmierzenia, zwykło się je określać przez coś, co jest mierzalne. W ten sposób zaczęliśmy traktować PKB najpierw jako miarę, a potem jako warunek niezbędny do osiągnięcia szczęścia albo wręcz synonim bycia szczęśliwym” – stwierdza profesor Daly. Według niego jednak mierzenie produktu krajowego brutto (PKB) i jego wzrostu nie prowadzi do odpowiedzi na to, czy mieszkańcy danego kraju są szczęśliwi. Wskazuje na to ranking: kraje najbogatsze są raczej na dalszych miejscach rankingu, a biedne – zarówno na końcu, jak i na początku.
Profesor Herman Daly wykłada na Uniwersytecie Maryland; pracował wcześniej jako ekonomista w oddziale ekologicznym Banku Światowego.
Źródło: Joanna Woźniczko-Czeczott, Skończmy z produkcją, jedźmy na plażę, Przekrój, 5 sierpnia 2009.
Ciekawy wpis! Oby tak dalej!